Woolfik

Test butów rowerowych Specialized Comp MTB

Posted in Rower by woolfik on Wrzesień 11, 2009

Chyba każdy rowerzysta, który wypuszcza się na wypady nieco dalej, niż do okolicznego parku, a przy okazji interesuje się trendami w sprzęcie dojdzie do wniosku, że warto pomyśleć o zestawie pedały zatrzaskowe+odpowiednie buty. Zalety i wady tego rozwiązania są tak szczegółowo opisane w sieci, że nie będę się na ten temat rozpisywał. I we mnie zrodziła się myśl o zakupie SPD, więc pochodziłem po sklepach, by poprzymierzać buty (pedały to osobna kwestia). Oprócz wymienionych w tytule Speców Comp MTB przymierzałem następujące:

  • Shimano SH-M086 – miały za miękką podeszwę (nie kupuję butów na miasto, tylko na rower), za wąskie w przedniej części i design niczym z kosza w hipermarkecie
  • jakieś z Decathlona typowo MTB – całkiem fajne, sztywne, sportowe, ale też za wąskie w przedniej części i drogie jak na wyrób niemarkowy
  • SIDI Giau – w zasadzie idealne, sztywna podeszwa, rzepy trzymają stopę jak imadło ale nic nie uciska. Bardzo ładne, ale za drogie i bez klamry

Jednak w sklepie znalazłem też Specializedy, model chyba 2008 bo z obniżoną ceną. Pozwolę sobie wrażenia zarówno z zakupu, jak i z późniejszej eksploatacji wymienić w punktach:

++ Typowy dla produktów Specializeda projekt “body geometry”, w przypadku butów oznacza, że wkładka jest tak wyprofilowana, że wewnętrzna część stopy jest wyżej niż zewnętrzna. Dzięki temu kolana pracują w takiej płaszczyźnie, jakiej powinny. W praktyce oznacza to, że przestałem odczuwać w jakikolwiek sposób kolana po przesiadce ze zwykłych pedałów, choć niektórzy straszą bólem kolan po jeździe w SPD. Jednak utrudnia to chodzenie w tych butach, i tak utrudnione przez sztywną podeszwę ;)
+ Estetyczny wygląd, tak buty prezentują się na żywo:

+/- Klamra, świetna sprawa, stopa sztywno siedzi w bucie przez całą jazdę, ale nic nas nie uciska. Niestety na początku musiała się “dotrzeć”, bywały problemy ze zwolnieniem blokady, ale mam nadzieję bezpowrotnie minęły.
+ Sztywna podeszwa, dzięki której mam poczucie, że żaden miliwat mojej mocy się nie marnuje na jej uginanie ;) i nie czuć fizycznej obecności bloków
+ Mimo sztywności i ścisłego unieruchomienia stopy przy jeździe super wygodne
+ Łatwy w czyszczeniu materiał wierzchi, aby usunąć błoto wystarczy mokra gąbka i już mamy buty jak nowe
+ kołki w komplecie, dobre na totalne błoto, ale ja nie używam
+/- Dobra wentylacja – zaleta, gdy jest ciepło, przy zimniejszej pogodzie potrzebne ochraniacze
- Metalowe bloki nie są dobrze termicznie odizolowane od wnętrza buta, przy nieco chłodniejszej pogodzie wysysają ciepło niczym radiatory
+ odblaski z tyłu
- jeszcze raz wymienię w osobnym punkcie – chodzenie mocno utrudnione :D

Kask GIRO GXL

Posted in Rower by woolfik on Czerwiec 6, 2009

Biorąc pod uwagę totalny brak wyboru kasków na mój kwadratowy łeb (zwłaszcza w kwestii przymiarki), zakup całkiem udany.

+ Dobre dopasowanie, zwłaszcza dzięki zastosowaniu pokrętła
+ Korzystna cena (ok. 200 zł)
+ Pomimo dużej wagi i niewyszukanej wentylacji można o nim zapomnieć podczas jazdy

- Dość duże połacie czarnego styropianu z tyłu, plastikowa skorupa (choć wtopiona w styropian) pełni rolę chyba bardziej ozdobną niż “nośną”
- Tylko część gąbek “wyjmowalna”

Tagged with: , ,

Koszulka NAKAMURA

Posted in Rower by woolfik on Czerwiec 6, 2009

Koszulka nabyta w Intersporcie. Marka własna sieci (do czego mam stosunek średnio entuzjastyczny), ale przy przymierzaniu jakoś najbardziej mi pasowała.

+ Świetny materiał dający uczucie totalnej suchości, przy tym nie śliski jak w przymierzanej również koszulce Berkner. Obcisły, ale bez przesady krój
+ odblaskowe lamówki z tyłu i fajny wygląd

- dość wysoka cena jak na ciuch “niemarkowy”, cokolwiek to znaczy
- po użyciu dość intensywnie zajeżdża ;)

Widzę jasność – minitest czołówki Petzl Tikka XP

Posted in Turystyka by woolfik on Styczeń 30, 2009

Cóż, nie bawią mnie testy w stylu ngt.pl, gdzie autorzy piszą elaboraty składające się z 1000 słów i opiewające kawałek szmatki czy sznurowadło. Jednak dla jednego akcesorium turystycznego pozwolę sobie na wyjątek. Jest to najlepszy sposób na wydanie 130 złotych i idealny gadżet każdego turysty – czołówka Petzl Tikka XP.

Petzl Tikka XP

Petzl Tikka XP


W przeciwieństwie do wielodiodowych źródeł światła, jedna, mocna dioda zapewnia jednolite światło całkiem naturalnej barwy. Można je za pomocą plastikowej przesłomy skupić lub rozproszyć. W tej drugiej opcji mamy ładnie i równomiernie oświetloną ścieżkę, niemal jak w przypadku samochodowych ksenonów. To trzeba po prostu zobaczyć! Niesamowite efekty daje tryb boost bez przesłony rozpraszającej, zasięg jest ogromny. Niestety z największą mocą nie poświecimy dłużej niż 20 sekund, jest zabezpieczenie przed przegrzaniem. Godna pochwały jest także trwałość mechanizmu regulacji kąta nachylenia zaczepu na taśmę, mimo częstego używania nie ma ryzyka, że światło zacznie nam padać na nos ;) Wady? Trochę małe przyciski, łatwo je pomylić np. w rękawiczkach. W trubie skupionym łatwo wkur*** współtowarzyszy świecąc im przypadkowo po oczach ;) – my jesteśmy chronieni sprytnym daszkiem. Przydałaby się dodatkowa, odczepiana taśma (pasek) przebiegająca od czołówki do tyłu głowy, no ale w sumie czołówka jest lekka, nie spada i taka dodatkowa taśma mogłaby być irytująca przy zakładaniu. No i to nie ta klasa. Ale ogólnie polecam, zarówno do samochodu, jak i do szeroko rozumianej turystyki. Czas życia baterii trudno mi określić, ale jest bardzo długi (niestety, z czasem daje się zauważyć spadek wydajności) Dzięki wydajności, lekkości i zwartym wymiarom, zastosowań jest bardzo wiele. Namiot, samochód (np. przy wymianie żarówki ;) ), wędrówki. W przypadku roweru trzebaby wykobminować jakieś pewne mocowanie do kasku ;) i mamy świetny system (d)oświetlania zakrętów.

Przy barze, czyli jak zostałem gwiazdą szołbiznesu

Posted in Turystyka, Z życia wzięte by woolfik on Grudzień 10, 2008

Miejsce: okolice baru hotelowego, hotel AI gdzieś nad Morzem Egejskim, po sezonie, jak to w takich miejscach bywa – dużo Polaków.
Osoby:

  • A. – czyli ja
  • W. – solidnie zbudowany łysy dziad obwieszony złotem, starszy od A. o dokładnie 35 lat
  • w drugim planie “dwie koleżanki” A. – “DK”

A. i DK wracają z wieczornych animacji w okolice baru. Przy stoliku samotnie siedzi mocno zalany W. – osoba już wcześniej zauważona przez A. i DK oraz solidnie obgadana. Pozostałe postaci przechodzą obok
W.: Tu jest zarezerwowane!
pozostałe postaci śmieją się, DK idą po wino. Odzywa się do nich W.:
W.: Przepraszam Panie bardzo, czy mógłbym zamienić parę słów z Pań kolegą, z którym siedziałyście rano na plaży, bo mnie bardzo zaintrygował jego sposób wypowiadania się. Bo ja pracuję, wiecie, w telewizji TVP4…
DK: Ale nie ma takiej telewizji!
W.: (zmieszany)Pracuję w takiej firmie i mógłbym zapewnić koledze karierę w show businessie.
DK: (żądne tzw. jaj) Oczywiście!
W. podchodzi do A.
W.: Witam pana. W. jestem. (i streszcza historię opowiedzianą DK, w końcu poważnym tonem) Miałbym dla pana poważną propozycję – jest pewne wydawnictwo i rozumie pan, rozumiesz, z twoim sposobem wypowiadania się, mógłbyś opowiadać o tych książkach, to wydawnictwo wydało… yyyy… takie reprinty… yyyy…
A.: (zastanawiając się, co zrobić, by się pozbyć dziada, ale w kulturalny sposób, co było trudne, bo wypił tego wieczora pewnie co najmniej połowę tego, co W.) Jest mi niezwykle miło, ale mimo wszystko wolałbym pracować w zawodzie.
DK: (przejmując inicjatywę) A! Zastanów się dobrze! Panie W., a pan to w zasadzie czy w tym szołbiznesie ma jakąś liczącą się pozycję, ma pan wpływy?
W.: (zmieszany kontynuuje wywód) Bo A. wypowiada się w inny sposób niż wszyscy. Miałem kiedyś takiego profesora na ASP w Krakowie, on wypowiadał się podobnie do A.
DK: Ale co takiego Pana zaciekawiło? Barwa?
W.: Nie, sposób wypowiedzi. Podam przykład: A. by nie powiedział o dziewczynie na plaży: “Ty, ale dupa!” tylko “Jaka piękna kobieta! Ciekawe, co się kryje pod strojem kąpielowym”. A a propos kobiet, był pan na tej wyspie naprzeciwko? Bo ja tam byłem i tam na plaży tragedia! 60-letnie Niemki leżą topless. Nie mają poczucia estetyki!
A.: (zastanawiając się, do czego zmierza, fatycznie) I co Pan zrobił?
W.: A co miałem zrobić? Jedynie jakbym miał ze sobą dziecko to bym palcem pokazał i powiedział: “Guck mal, guck mal”, pan jest inteligentny, rozumie niemiecki. A w Istambule to zostawiłem przed meczetem buty, Salamandry, i mi je ukradli! I musiałem sobie wziąć jakieś śmierdzące sprzed meczetu. (zaczyna łypać na samotną koleżankę) A może zapoznam panie z moim kolegą Turkiem? (do samotnej) No przecież cię nie zgwałcą! (coś tam bełkoce do Turka, ten też bełkoce) On ma takiego (pokazuje gest “taaaka ryba”, a nam zabrakło refleksu na ciętą ripostę) i dwoje dzieci pod Opolem!

A. niestety tylko tyle zapamiętał. Gdyby to potajemnie nagrywał, byłby hit na miarę Barbary Kwarc

Epilog: Następnego dnia, przy śniadaniu, W. nie dokończył dealu. Wykazywał się za to widzeniem tunelowym – jego wzrok wędrował między żoną (nieobecną wieczorem) i talerzem.

Tagged with: ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.