Woolfik

Niuanse gospodarki magazynowej

Posted in Internet i technologia, Z życia wzięte by woolfik on Grudzień 10, 2008

Miejsce: sklep rtv Euro
ja: Widziałem ten model w Państwa sklepie internetowym za 229 w promocji, tu na półce jest za 349. Czy to oznacza, że jeżeli w tym momencie zamówię ten sprzęt w Internecie z opcją odbioru w sklepie, to pan mi w tej chwili sprzeda za 229 ten konkretny egzemplarz?
sprzedawca: niestety tak nie jest, bo produkty ze sklepu internetowego pochodzą z innego magazynu. Będzie pan musiał poczekać ze dwa dni, aż zostanie do nas przysłany.
ja: :o

Przy barze, czyli jak zostałem gwiazdą szołbiznesu

Posted in Turystyka, Z życia wzięte by woolfik on Grudzień 10, 2008

Miejsce: okolice baru hotelowego, hotel AI gdzieś nad Morzem Egejskim, po sezonie, jak to w takich miejscach bywa – dużo Polaków.
Osoby:

  • A. – czyli ja
  • W. – solidnie zbudowany łysy dziad obwieszony złotem, starszy od A. o dokładnie 35 lat
  • w drugim planie “dwie koleżanki” A. – “DK”

A. i DK wracają z wieczornych animacji w okolice baru. Przy stoliku samotnie siedzi mocno zalany W. – osoba już wcześniej zauważona przez A. i DK oraz solidnie obgadana. Pozostałe postaci przechodzą obok
W.: Tu jest zarezerwowane!
pozostałe postaci śmieją się, DK idą po wino. Odzywa się do nich W.:
W.: Przepraszam Panie bardzo, czy mógłbym zamienić parę słów z Pań kolegą, z którym siedziałyście rano na plaży, bo mnie bardzo zaintrygował jego sposób wypowiadania się. Bo ja pracuję, wiecie, w telewizji TVP4…
DK: Ale nie ma takiej telewizji!
W.: (zmieszany)Pracuję w takiej firmie i mógłbym zapewnić koledze karierę w show businessie.
DK: (żądne tzw. jaj) Oczywiście!
W. podchodzi do A.
W.: Witam pana. W. jestem. (i streszcza historię opowiedzianą DK, w końcu poważnym tonem) Miałbym dla pana poważną propozycję – jest pewne wydawnictwo i rozumie pan, rozumiesz, z twoim sposobem wypowiadania się, mógłbyś opowiadać o tych książkach, to wydawnictwo wydało… yyyy… takie reprinty… yyyy…
A.: (zastanawiając się, co zrobić, by się pozbyć dziada, ale w kulturalny sposób, co było trudne, bo wypił tego wieczora pewnie co najmniej połowę tego, co W.) Jest mi niezwykle miło, ale mimo wszystko wolałbym pracować w zawodzie.
DK: (przejmując inicjatywę) A! Zastanów się dobrze! Panie W., a pan to w zasadzie czy w tym szołbiznesie ma jakąś liczącą się pozycję, ma pan wpływy?
W.: (zmieszany kontynuuje wywód) Bo A. wypowiada się w inny sposób niż wszyscy. Miałem kiedyś takiego profesora na ASP w Krakowie, on wypowiadał się podobnie do A.
DK: Ale co takiego Pana zaciekawiło? Barwa?
W.: Nie, sposób wypowiedzi. Podam przykład: A. by nie powiedział o dziewczynie na plaży: “Ty, ale dupa!” tylko “Jaka piękna kobieta! Ciekawe, co się kryje pod strojem kąpielowym”. A a propos kobiet, był pan na tej wyspie naprzeciwko? Bo ja tam byłem i tam na plaży tragedia! 60-letnie Niemki leżą topless. Nie mają poczucia estetyki!
A.: (zastanawiając się, do czego zmierza, fatycznie) I co Pan zrobił?
W.: A co miałem zrobić? Jedynie jakbym miał ze sobą dziecko to bym palcem pokazał i powiedział: “Guck mal, guck mal”, pan jest inteligentny, rozumie niemiecki. A w Istambule to zostawiłem przed meczetem buty, Salamandry, i mi je ukradli! I musiałem sobie wziąć jakieś śmierdzące sprzed meczetu. (zaczyna łypać na samotną koleżankę) A może zapoznam panie z moim kolegą Turkiem? (do samotnej) No przecież cię nie zgwałcą! (coś tam bełkoce do Turka, ten też bełkoce) On ma takiego (pokazuje gest “taaaka ryba”, a nam zabrakło refleksu na ciętą ripostę) i dwoje dzieci pod Opolem!

A. niestety tylko tyle zapamiętał. Gdyby to potajemnie nagrywał, byłby hit na miarę Barbary Kwarc

Epilog: Następnego dnia, przy śniadaniu, W. nie dokończył dealu. Wykazywał się za to widzeniem tunelowym – jego wzrok wędrował między żoną (nieobecną wieczorem) i talerzem.

Tagged with: ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.